

Od dwóch dni opowiadam już o tym, jak istotny jest wybór dobrego zasilacza. Ile jednak kosztuje jego zakup i jakie modele warto wybierać?
Najłatwiej określić czego nie powinieneś kupować. Zasilacz o cenie znacznie poniżej 100 zł prawie na pewno okaże się złym wyborem. Choć można okazyjnie kupić przyzwoite zasilacze w niskiej cenie (na przykład firmy Fortron), większość modeli w zakresie cenowym 40-70 zł pozbawionych jest wszelkich zabezpieczeń i nie dysponuje zapasem mocy. Do tych znanych z awaryjności i cieszących się złą opinią wśród entuzjastów należą na przykład Codegen, Deer i Feel.
W okolicach magicznej granicy 100 zł znajdują się modele przywzoite, choć może niezbyt odpowiednie do najwydajniejszych komputerów. Należą do nich na przykład zasilacze Modecom z serii GT i GTF (nie Modecom Feel!). Jeżeli składasz komputer do zastosowań typowo biurowych i internetowych, nie musisz raczej szukać niczego lepszego.
Nieco lepszej klasy (i od razu wyraźnie droższe) są zasilacze Chieftec produkowane przez firmę Sirtec (ostatnio trudno już je dostać) i HuntKey. Za około 200 zł otrzymasz zasilacz o mocy przekraczającej 400 W, doskonały nawet do wydajniejszych komputerów budowanych z myślą o grach. Dobrą opinią cieszą się też na przykład zasilacze firm Antec, Bequiet i Topower; za nie będziesz zmuszony zapłacić jeszcze więcej, dostając jednak w zamian takie „bajery” jak odłączane przewody zasilające czy wyjątkowo cicha praca.
Dobrze dobrany zasilacz może służyć latami, zasilając również kolejną płytę główną i kartę graficzną. Warto zatem zastanawić się nad wyborem lepszego modelu, zamiast stawać przed koniecznością wymiany również zasilacza przy najbliższej rozbudowie komputera.