RSS

Reinstalacje Windows

Liczba odsłon: 20

Kilka dni temu, przechodząc przez pewne osiedle w drodze do domu i mijając grupkę trzech młodych ludzi usłyszałem zdanie „muszę zrobić reinstalkę Windows”.

Czemu reinstalacje systemu są takie powszechne? Wielu sądzi wręcz dosyć naiwnie, że niezależnie co się robi z systemem, należy reinstalować go co kilka miesięcy, by działał jak najszybciej.

Oczywiście, reinstalacja ma swoje plusy. Faktycznie świeżo zainstalowany system będzie działał szybciej, usunie się też wszystkie ewentualnie zainstalowane w systemie wirusy i programy szpiegujące. Jednak straty wynikłe z reinstalacji są olbrzymie: konieczne jest powtórne skonfigurowanie całego systemu, zabezpieczenie go, zainstalowanie oprogramowania użytkowego i przywrócenie profilu użytkownika. Wszystko to zabiera mnóstwo czasu, a gdy się już skończy te zadania okazuje się, że system znów zwolnił. Cudów nie ma, system z zainstalowanym oprogramowaniem musi działać wolniej, niż w pojedynkę!

Reinstalacja wydaje się też zarezerwowana dla osób w wieku szkolnym, które mogą pozwolić sobie na stratę czasu — czasem wielu godzin, które trzeba poświęcić na zainstalowanie programów i sterowników. Gdy ktoś potrzebuje komputera do pracy, wyłączenie maszyny z użytku nawet na jedną dniówkę może okazać się nie do zaakceptowania.

Uważam, że lepiej jest poświęcić te godziny spędzone na reinstalacjach na poznanie sposobu, w jaki należy dbać o Windows, by działał całymi latami bez potrzeby ponownego instalowania systemu. Warto też dokładnie sprawdzić posiadany sprzęt, gdyż to właśnie niedomagania elektroniki są często przyczyną częstego zawieszania się Windows i programów. Reinstalacja co najwyżej zmniejszy częstotliwość występowania problemów (na krótko!), lecz ich nie usunie.


Tak jest poprostu łatwiej (pozornie). Dodatkowo reinstalacja Windowsa daje poczucie "czystości systemu” – śmiecie po starych programach usunięte, brak wirusów, itp.
Łatwiej jest robić nową instalke nawet co miesiąc, razem z instalacją oraz konfiguracją wszystkich programów użytkowych, niż grzebać w systemie i zastanawiąc się co jest nie tak.

A wystarczyłoby użyć programu typu Norton Ghost i juz byłoby po problemie z reinstalacją ;). Wkładamy płytke, czekamy 15 minut i skonfigurowana winda, razem z oprogramowaniem gotowa.
A jeszcze łatwiej raz zainstalować GNU/Linuksa i używać przez całe życie (żart) :p.
Oczywiście, jest łatwiej. I nie wymaga specjalnego myślenia. Podejrzewam, że z tego właśnie powodu ta metoda jest tak popularna ;)
Co do Ghosta: to też nie jest do końca dobre rozwiązanie. Obraz stworzony tego typu narzędziami jest świetną kopią zapasową systemu na wypadek awarii dysku twardego lub przenoszenia się na nowszy dysk, albo w przypadku naprawdę szerokiej infekcji systemu jakimiś trudno usuwalnymi wirusami. Nie powinno się jednak stosować regularnego odzyskiwania obrazu systemu jako metody zastępczej na regularne reinstalacje.
Windows również może służyć „całe życie”. Moja instalacja Windows NT 4.0 działała przez chyba 5 lat, aż sprzedałem komputer. Windows XP na notebooku używam już z dwa lata bez żadnego ratowania. Na innych komputerach Windows XP również trzyma się u mnie wyjątkowo długo i nigdy go nie reinstaluję.
Nie powinno się jednak stosować regularnego odzyskiwania obrazu systemu jako metody zastępczej na regularne reinstalacje.
A dla czego?
Rozumiem, powinno się troche dbać o system ;). Ale jeśli ktoś ma zamiar i tak regularnie go reinstalować, to wtedy odzyskiwanie z obrazu dysku jest dla niego wiele szybszym rozwiazaniem :).
Ja sam nie dbam ani troche o system. Winde obecnie mam juz poł roku – nie używam jej ;). Ale szczerze mówiąc u mnie nawet linuks czesto nie wyrabia wiecej niż 1 miesiac :p.
Chodzi mi o to, że nie powinno się ani reinstalować, ani odzyskiwać z obrazu. System Windows naprawdę potrafi działać latami i nawet nie trzeba bardzo o niego dbać — wystarczy nie instalować wszystkiego, co popadnie.
Inna sprawa, jeżeli ktoś nagminnie instaluje każde znalezione badziewie i codziennie gra w inną grę. W takim przypadku faktycznie może dojść do miejsca, w którym przywrócenie z obrazu będzie znacznie szybsze, niż dochodzenie „co się zepsuło”. Ale to raczej przypadek ekstremalny.
Wnioskując z komentarzy, to wystarczy używać windows z paroma programami albo nie używać wcale i już można sobie darować reinstalację. A co z prawdziwymi domowymi użytkownikami, gdzie dzieci, rodzice, goście bawią się, instalują deinstalują, poprostu psują? Mam taki do "naprawy” – choć z uznaniem muszę powiedzieć, że przetrwał parę lat, ale właśnie teraz sprawa się rypła ;D
Trzeba edukować użytkowników, że komputer nie służy do bezmyślnej zabawy każdym badziewiem znalezionym w sieci. Jest to trudne, ale możliwe. Sprawa warta jest zachodu, gdyż od każdego domowego komputera zależy globalne bezpieczeństwo Internetu. Swoją drogą najlepsze efekty uzyskuję zawsze uświadamiając, że zainstalowane przy okazji takich „zabaw” programy szpiegujące mogą przechwycić hasła (szczególnie do banków internetowych) lub przesłać wiadomości niezgodne z prawem za których nadanie odpowie właściciel komputera mimo, że nic o tym nie wiedział.