

Właśnie włożyłeś do gniazd płyty głównej upragnione nowe moduły pamięci, zapiąłeś porządnie ich klamry, sprawdziłeś wszystko raz jeszcze dla pewności i sięgnąłeś po włącznik zasilania. BIOS płyty głównej wykrył odpowiednią ilość pamięci i rozpoczął ładowanie systemu, który powinien teraz pracować jeszcze płynniej i sprawniej, korzystając z danych zapisanych na dysku twardym tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne.
Cóż to jednak? Gdy już pojawiał się pulpit systemu, komputer nagle zrestartował się. Jeszcze parę razy próbujesz go uruchomić, za każdym razem jednak kończy się to niepowodzeniem. W końcu dochodzisz do tego, że wystarczy w programie konfiguracyjnym płyty głównej przestawić jedną opcję, by wszystko było w porządku, jednak system trwale przestał się już uruchamiać. Co gorsza, po ponownej instalacji okazuje się, że jedna z partycji z danymi zniknęła, a pliki na innej są pokiereszowane i nie nadają się do niczego...
Błąd polegał na uruchomieniu systemu operacyjnego zaraz po zmianie konfiguracji komputera. Zawsze bowiem po wymianie jednego z elementów (lub po przestawieniu jakiegoś parametru programu konfiguracyjnego BIOS) należy obowiązkowo uruchomić – choćby na kwadrans – program diagnostyczny testujący pamięć i podstawowe elementy komputera (na przykład Memtest86 lub GoldMemory). Jeżeli zostanie zgłoszony jakikolwiek błąd, należy usunąć przyczynę i powtórzyć testy; uruchomienie systemu operacyjnego w takiej sytuacji mogłoby się skończyć utratą danych i koniecznością ponownej instalacji systemu. Jeżeli jednak wszystko jest w porządku, można zaryzykować normalny start komputera i sprawdzić stabilność innymi, bardziej rozbudowanymi narzędziami i metodami.