

Użytkownicy komputerów przenośnych dosyć często pytają się o możliwość obniżenia częstotliwości taktowania procesora. Najczęściej pytanie to pada z ust posiadaczy komputerów z procesorami Celeron M, które działają na zasilaniu bateryjnym często tylko od 60 do 100 minut.
Niestety, obniżanie częstotliwości niewiele daje. Minęły już czasy, gdy system operacyjny – nie mając dla procesora żadnego zadania – wykonywał instrukcję HLT, blokując chwilowo działanie wyłącznie potoków wykonawczych (był to tak zwany stan C1 uśpienia procesora). Od momentu wprowadzenia mechanizmu ACPI i zaimplementowania jego obsługi w większości systemów operacyjnych, procesor jest w okresie bezczynności wprowadzany w stan głębszego uśpienia – C2 – w którym odłączany jest od magistrali i usypiany całkowicie. Zmniejszenie częstotliwości taktowania niewiele w takiej sytuacji daje, bowiem sygnał zegarowy jest i tak odcinany.
Tym, co się naprawdę liczy, jest zdolność procesora do wchodzenia w jeszcze głębszy stan uśpienia – C3 – oraz poziom zużycia mocy podczas pracy w stanach C1 i C2. Celeron M ma pod tym względem bardzo małe możliwości: zużywa więcej mocy i nie może wchodzić w najgłębszy poziom uśpienia, zużywa zatem cały czas o kilkaset lub kilka tysięcy miliwatów więcej mocy, niż porównywalny Pentium M czy Core Duo. Obniżenie częstotliwości taktowania przynosi zysk wyrażający się o kilka minut dłuższą pracą na zasilaniu bateryjnym; niewielkie to pocieszenie, biorąc pod uwagę wyraźnie bardziej ślamazarną pracę komputera.