

Trzy ostatnie wpisy w blogu stanowiły krótkie, lekkie i przyjemne wprowadzenie w historię komputerów przenośnych. Ich celem było jednak stworzenie gruntu pod reprymendę: dzisiejsze komputery przenośne to nie laptopy!
Komputery typu laptop nie działały zbyt długo na zasilaniu bateryjnym, sporo ważyły i zazwyczaj miały rozmiar, który dzisiaj predestynowałby je do roli stacjonarnej. Powód był prosty: maszynę przenośną próbowano budować ze standardowych składników, wyposażając ją tylko w zintegrowaną klawiaturę i wyświetlacz plazmowy lub LCD. Trudno było mówić o zaawansowanej miniaturyzacji: całość miała być tania, skuteczna i względnie przenośna, o ile ktoś miał silne ręce i samochód.
Komputery notebook stanowią zaprzeczenie tych cech. Ich najważniejszą cechą jest mobilność, a więc niewielki ciężar, sensowny rozmiar i możliwie długi czas pracy na bateriach. Wypisz, wymaluj obecnie dostępne komputery przenośne. Bo to są notebooki.
Nie wiem, skąd wśród użytkowników takie uwielbienie dla nazwy „laptop”. Z faktu, że trzyma się coś (lub kogoś) na kolanach, nie musi przecież od razu wynikać wniosek, że jest to laptop.