

W naszych komputerach znajdują się coraz szybsze mikroprocesory, coraz więcej rdzeni i coraz pojemniejsza pamięć. Również karty graficzne są coraz szybsze, ich wydajność jednak przemawia głównie do graczy. Dla typowego użytkownika komputera, cały czas pracującego z dwuwymiarowym pulpitem systemu, wydajność karty graficznej zdaje się mieć znikome znaczenie.
Ostatnio, w związku z modernizacją służbowego komputera, musiałem dwa dni pracować na wypożyczonej karcie S3 ViRGE 4 MiB PCI (nowa płyta główna była wyposażona w gniazdo PCI Express, a nie AGP, a docelowa karta graficzna chwilowo nie dotarła). Karta ta – swego czasu „demon szybkości” zapewniający komfortową pracę w Windows 95 – była tak koszmarnie wolna, że proste przewijanie zawartości okna wypełnionego tekstem stawało się zadaniem, przy którym z całych sił kibicowałem komputerowi. Próbując oglądnąć bardziej skomplikowaną graficznie stronę WWW należało uzbroić się w jeszcze większą dozę cierpliwości.
ViRGE jest być może przykładem ekstremalnym, rozbudowując stary komputer warto jednak sprawdzić, czy jego karta graficzna jest względnie nowoczesna i zapewnia przyzwoitą wydajność generowania obrazu. Powolna grafika z łatwością sprowadzi bowiem szybkość pracy nowoczesnego, dwu- czy czterordzeniowego monstrum do poziomu Pentium 200 MHz.