

W uwadze do jednego z ostatnich komentarzy technicznych Krzysiek zadał pytanie, czy da się wprowadzić ochronę sprzętu elektronicznego przed wyładowaniami atmosferycznymi.
Przede wszystkim, skuteczność zabezpieczeń jest silnie zależna od odległości, w której wystąpiło wyładowanie. Bezpośrednie uderzenie pioruna w budynek (czy też jego instalację odgromową) jest w stanie uszkodzić nawet urządzenia wyłączone i odłączone od wszelkiego okablowania zasilającego czy sygnałowego. W takich przypadkach pomóc może jedynie silne ekranowanie i uziemianie obudów
urządzeń.
Bardziej odległe wyładowania mogą powodować uszkodzenia mające swoje źródło w dwóch czynnikach:
Sieć zasilającą można wyposażyć w wielostopniowe bezpieczniki przeciwprzepięciowe. Montuje się je kaskadowo: na przyłączu budynku, na przyłączu lokalu oraz bezpośrednio na liniach zasilających chronione urządzenia. Wszystkie tego typu zabezpieczenia do poprawnej pracy wymagają instalacji trójprzewodowej; w idealnym przypadku przewód ochronny powinien być faktycznie uziemiony, a nie tylko przyłączony do przewodu zerowego (który również może w pewnym zakresie przenosić ładunek wyładowania).
Poważniejszą ochronę zapewniają jednak dopiero zasilacze awaryjne (UPS) klasy on-line. Ani przez chwilę nie przekazują one na wyjście napięcia wejściowego, mogą zatem – kosztem spalenia prostownika – ochronić przed przepięciami. Nawet takie urządzenia nie stanowią jednak pełnego zabezpieczenia.
Przy okazji warto wspomnieć, że dla zasilaczy impulsowych – najczęściej stosowanych w urządzeniach elektronicznych pobierających większą moc – tak samo szkodliwe jak przepięcia są spadki napięcia. Przed tego typu problemami (pojawiającymi się na przykład w efekcie zwarć w sieci zasilającej) chronią również zasilacze awaryjne klasy line interactive.
W jutrzejszym wpisie poruszę temat zabezpieczania sieci telekomunikacyjnych.
Zostają prostsze topologie: Line-interactive lub off-line(standby), listwy z warystorami i filtrami RJ, oraz odgromniki gazowe do anten i na kable RJ 45.